czwartek, 27 czerwca 2013

"Iron Man 3" - recenzja

Hejka!
Dzisiaj chciałam Wam opisać moje wrażenia z filmu "Iron Man 3", na którym byłam z klasą. <facepalm>

"Iron Man 3" jest filmem amerykańsko-chińskim, z gatunku science-fiction i akcji, reżyserii Shane'a Blacka. 
Po wydarzeniach z filmu "Avengers" Tony Stark cieszy się powszechnym szacunkiem i jest uważany za bohatera. On sam jednak cały czas jest niespokojny i ma wrażenie, że zbliża się jakieś niebezpieczeństwo. Poprzez ciągły stres nie może spać i coraz częściej miewa ataki paniki. Jego złe przeczucia spełniają się, kiedy pojawia się ziejący nienawiścią do USA potężny terrorysta Mandaryn, przeprowadzający w różnych miejscach zamachy z użyciem jakiejś nieznanej broni. Stark pewnego dnia za pośrednictwem mediów grozi Mandarynowi, że w końcu osobiście go dopadnie i, aby go wykpić, podaje mu swój adres. Niedługo potem jego dom zostaje zaatakowany i zniszczony przez tajemnicze helikoptery, a on sam ledwie uchodzi z życiem. Zostaje powszechnie uznany za zmarłego. Straciwszy wszystko, Stark wyrusza w podróż, podczas której przekona się, że to nie broń i gadżety, a człowiek tworzy bohatera.

Mimo, że film był tak hucznie zapowiadany, na mnie nie zrobił wielkiego wrażenia - uważam, że był wręcz nudny, chociaż w pewnych momentach śmiałam się jak nigdy. Natomiast obsada bardzo mi się podobała.  Uwielbiam aktorki Gwyneth Paltrow i Rebeccę Hall, a ich role w tym filmie były po prostu zarąbiste. 


*Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Iron_Man_3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz