Hejka!
Dzisiaj chciałam Wam opisać moje wrażenia z filmu "Iron Man 3", na którym byłam z klasą. <facepalm>
"Iron Man 3" jest filmem amerykańsko-chińskim, z gatunku science-fiction i akcji, reżyserii Shane'a Blacka.
Po wydarzeniach z filmu "Avengers"
Tony Stark cieszy się powszechnym szacunkiem i jest uważany za
bohatera. On sam jednak cały czas jest niespokojny i ma wrażenie, że
zbliża się jakieś niebezpieczeństwo. Poprzez ciągły stres nie może spać i
coraz częściej miewa ataki paniki. Jego złe przeczucia spełniają się,
kiedy pojawia się ziejący nienawiścią do USA
potężny terrorysta Mandaryn, przeprowadzający w różnych miejscach
zamachy z użyciem jakiejś nieznanej broni. Stark pewnego dnia za
pośrednictwem mediów grozi Mandarynowi, że w końcu osobiście go dopadnie
i, aby go wykpić, podaje mu swój adres. Niedługo potem jego dom zostaje
zaatakowany i zniszczony przez tajemnicze helikoptery, a on sam ledwie
uchodzi z życiem. Zostaje powszechnie uznany za zmarłego. Straciwszy
wszystko, Stark wyrusza w podróż, podczas której przekona się, że to nie
broń i gadżety, a człowiek tworzy bohatera.
Mimo, że film był tak hucznie zapowiadany, na mnie nie zrobił wielkiego wrażenia - uważam, że był wręcz nudny, chociaż w pewnych momentach śmiałam się jak nigdy. Natomiast obsada bardzo mi się podobała. Uwielbiam aktorki Gwyneth Paltrow i Rebeccę Hall, a ich role w tym filmie były po prostu zarąbiste.
*Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Iron_Man_3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz